W jednym z tekstów otwierajacych dzialanie Startooy wspomnialem, ze jest to mój pierwszy autorski projekt, ale nie pierwszy w ogóle. Jeszcze na studiach, zainspirowany wielkimi przedsiebiorcami, nie majac praktycznie wydatków, podjalem próbe stworzenia wlasnego startupu, czegos, co w krótkim czasie mialo uczynic mnie slawnym, bogatym i uwielbianym.

 

Gorzka prawda

 

Mój pierwszy startup stworzylem wraz ze swoim przyjacielem na poczatku studiów drugiego stopnia. Mielismy wizje, talent i potrafilismy wspólpracowac. Na pierwszy rzut oka wszystko gralo. Wiedzielismy co chcemy osiagnac, chociaz sam pomysl, projekt, nie byl jeszcze w pelni ustalony.

Choc zdawalem sobie sprawe ile pracy, ile wysilku bedzie nas kosztowac stworzenie wlasnego produktu, wierzylismy, ze damy rade. Dzis, wiedzac to co wiem, widze sobie sprawe ile bledów popelnilismy juz na samym poczatku i dlaczego NJZ nigdy nie doszlo do etapu produkcyjnego.

 

Pierwszy blad: startup dla startupu

 

JIMG_0206ako osoba pewna siebie myslalem, ze wiem juz wszystko. Interesowalem sie branza, przez co wiedzialem co sie sprzedaje. Niestety na tym koniec. Mimo duzej wiedzy inzynierskiej, nie do konca wiedzialem czym wlasciwie bedziemy sie zajmowac. Zdecydowalismy sie wejsc w drony â?” w klase srednia, pomiedzy DJI, a Parrota.

Zaczelismy zle. Napaleni na sukces, nie zwazajac na techniczne aspekty zajelismy sie sprawami biznesowymi. Zalozylismy cene, której ostatecznie  w procesie projektowym nie udalo sie nam osiagnac. Poniewaz nie wpakowalismy zbyt wielu pieniedzy w ten pomysl, na tym etapie uznalismy, ze podejdziemy do sprawy inaczej.

Musze wam sie przyznac, ze nasz projekt nie byl wcale zly. Jego glównym problemem bylismy my. Dzis zdaje sobie sprawe, ze byl to startup dla samego startupu. Choc pozornie dokonalismy poprawnego wyboru â?” znalezlismy nisze, w która chcielismy wejsc â?” to sposób w jaki podeszlismy do jego realizacji byl bledny. To jeden z glównych grzechów, czyli poddanie sie modzie na startupy. Zbyt wczesnie zaczelismy zajmowac sie sprawami nie zwiazanymi z produktem, a jak mozecie przeczytac w naszym poradniku, to najwazniejsze na czym nalezy sie skupic.

 

Drugi blad: nieznajomosc tematu

 

IMG_0205Zanim przejdziemy do tego, co dalej dzialo sie z naszym projektem, chcialbym zwrócic uwage na drugi blad. Stworzenie startupu tylko po to, by miec startup jest glupie, bo odbiera nam najwazniejsza czesc â?” pasje. Glupsze jednak, jest zajmowanie sie przemyslem, o którym nie ma sie pojecia. To nie znaczy, ze musimy byc alfa i omega w danej kategorii. Baa, mozemy byc czlonkiem projektu nie majac technicznej wiedzy o swoim produkcie. Musimy jednak byc przydatni, jak na przyklad osoby zajmujace sie tylko finansami albo kontaktami. Niezbedne jest chociaz minimalne zainteresowanie swoim rynkiem. My o dronach nie wiedzielismy nic â?”skusila nas duza grupa docelowa. Pieniadze. W zwyklej tradycyjnej firmie to odpowiednia strategia. Startupy to jednak inna para kaloszy.

Zrozumielismy swój blad i zaniechalismy dronów, o których nasza wiedza ograniczala sie do â?žlataâ?ť. To nie bylo nasze hobby. Po raz pierwszy przyznalismy â?” nic o tym nie wiemy, zróbmy cos fajnego, cos co lubimy â?” cos lepiej niz ktokolwiek.

W tym miejscu musze napisac, ze tworzenie projektu, do którego nie ma sie pasji, nijaka wiedze i srednia chec jest zaprzeczeniem idei instytucji startupu. Od poczatku wszystko zaczelismy zle i niestety â?” ale nie bylismy odosobnionym przypadkiem. Niski wskaznik przezywalnosci startupów przeraza, ale jednym z glównych powodów takiego stanu rzeczy sa wlasnie nieprzemyslane projekty, które powstaly z checi zysku, lub powstaly â?˜bo takâ?T, a ich twórcy nie poczuli tego â?˜dreszczykuâ?T. Tak bywa i niestety trzeba sie tego wystrzegac.

My dalismy sobie chwile na odetchniecie. Czekal nas jednak jeszcze jeden sprawdzian â?” obrona magisterska. Tu zaczely sie schody.

 

Trzeci blad: zly dobór partnerów

 

IMG_0207Oboje z przyjacielem interesowalismy sie kartingiem. Na projekt magisterski wybralismy wiec stworzenie gokarta â?” innowacyjnego i lepszego od obecnych na rynku. Nie widzielismy w tym z poczatku opcji na zarobek, ale na rozwój umiejetnosci.

Po kilku miesiacach zglosil sie jednak do nas pewien maly przedsiebiorca, szukajacy wspólników do stworzenia gokarta. Poczulismy, ze zlapalismy boga za nogi i nawiazalismy wspólprace.

Teraz gdy na to patrze z boku widze, ze w tym wzgledzie popelnilismy najwiecej bledów â?” kazdy z nas.

Od poczatku zostalismy urobieni dzieki darmowym przejazdzkom w ramach â?˜testówâ?T i dostepem do parku maszyn. Nasz nowy partner nie mial swojej sprecyzowanej wizji, mial jednak kilka uwag. Pasowalo nam to â?” moglismy sami wykreowac ostateczny produkt. Zabralismy sie wiec do projektowania. Szlo nam swietnie, szlismy jak burza. Dostalismy wiatru w zagle â?” po raz pierwszy poczulem, ze rzeczywiscie prowadzimy startup.

Wszystko, doslownie wszystko wygladalo wtedy idealnie. Dwóch inzynierów wspólpracuje z przedsiebiorca znajacym temat, nad najbardziej innowacyjnym produktem w branzy. Zerowa konkurencja, nawet od najwiekszych producentów gokartów. Od tej strony, wygladalo to pieknie.

Po pewnym czasie przyszlo nam jednak rozpoczac jakies negocjacje â?” skoro mielismy byc partnerami, nalezalo podpisac stosowne dokumenty. Nam zalezalo na klauzuli poufnosci, naszemu inwestorowi na umowie. To co uslyszelismy nie brzmialo za dobrze â?” po zakonczeniu projektu wszystkie prawa mial przejac on, nas stawiajac na pozycji konstruktorów, tak w ramach wybicia sie na rynku. Wszystkimi decyzjami mial kierowac on. Okazalo sie wiec, ze chcial, abysmy pracowali dla niego. Kiedy sie nie zgodzilismy, dowiedzielismy sie, ze jest tez inna grupa pracujaca nad tym samym. I nie biora nic. Wycofalismy sie wiec, skonczylismy projekt i schowalismy do szafy.

To, co z poczatku wydawalo sie byc wymarzonym startupem, kosztowalo nas niemal prawa autorskie. To blad, który bardzo czesto popelniaja mlode osoby z malymi projektami â?” skuszeni szansa zarobku i stworzenia produktu oddaja wszystko co ich komus innemu. W ten sposób tracac swój projekt.

 

Po tej historii wzialem dluzszy odpoczynek od startupów. Staralem sie oczywiscie siedziec w tym, ale odlozylem na bok tworzenie wlasnego. Dzis mam startooy. Mlody serwis, na który po raz pierwszy mam 100% wlasny pomysl, który tworze praktycznie sam i który, mam nadzieje, bedzie sie rozwijac. Wy natomiast wyciagnijcie lekcje z tych bledów i zanim zrobicie krok w którymkolwiek kierunku, dziesiec razy zapytajcie siebie â?” dlaczego? To pozwoli wam uniknac wiekszosci problemów. A ten tekst potraktujcie jako przestroge od kogos, kto przezyl wlasne rozczarowania.