Kwestia najtrudniejsza w prowadzeniu, a moze raczej rozpoczeciu wlasnego projektu, sa pieniadze. Zarówno te, których potrzebujemy by ruszyc, jak i te, za które kupujemy jedzenie. Nasz start-up nie przyniesie nam zysków przez pewien czas, a kiedy juz przyniesie, to pieniadze te pójda na dalszy rozwój. I tak to sie bedzie przez pewien czas krecic.

 

Student moze szybciej

 

Jesli ktos kiedykolwiek zastanawial sie, dlaczego za oceanem najwiecej startupów tworza studenci, to wlasnie dlatego, ze sa studentami. To dosc banalne, ale dach nad glowa i miska pelna zarcia pozwala nam calkowicie skupic sie na budowaniu swojej aplikacji badz drona. Wikt i opierunek, troche zlewania studiów i prosze â?” mamy Facebooka. Na studiach jest po prostu latwiej. Moje pierwsze próby takze podjalem na studiach. Kilkukrotnie, raz z niezlym efektem, choc jak wspominalem wczesniej [link], popelnilem sporo bledów na starcie. Szybko sie jednak ucze.

 

Niestety, nadszedl koniec studenckiej ery

 

Po blisko pieciu latach studiów, dwóch latach próbowania sie z rynkiem,  trzeba bylo podjac prace zawodowa, zeby miec za co jesc. Niestety, marzeniami za bulki sie zaplacic nie da, a przychodzi taki wiek, ze no po prostu nie bierzesz kasy od rodziców. Byl to tez okres, kiedy narodzil sie mój nowy pomysl, którego realizacje zdecydowalem sie przeprowadzic sam (przynajmniej do momentu).

 

Pierwsze zawodowe szlify zbieralem w korpo. Pracowalem po 8-10 godzin, przynosilem nie najgorszy pieniadz i choc praca nie byla pasjonujaca, pozwalala mi sie spelniac. Czas po pracy spedzalem na wlasnych projektach. Ze wzgledu na sprawy osobiste (prawdziwy romantyk) zdecydowalem sie przeprowadzic z duzego miasta na prowincje i tam znalezc prace. W zaden sposób nie kolidowalo to tez z moim pomyslem. O obie rzeczy nie bylo trudno i dosc szybko moglem kontynuowac wydawanie kasy. Z wlasnego doswiadczenia wiem wiec, jak wyglada prowadzenie startupu, pracujac na etacie i jaki wybór jest lepszy â?” miasto czy prowincja, korpo czy mala firma.

 

Etat czy bezrobocie

 

Zacznijmy jednak od naszych opcji. Poza etatowa praca, mozecie pokusic sie jeszcze o prace na zleceniach. Problemem jest zazwyczaj niestalosc takiego procesu i potrzeba samodzielnego szukania ofert. To oczywiscie znaczaco nas spowalnia. Tak, mamy wiecej czasu na startup, ale nasza glowa zaprzatnieta jest wieloma sprawami. [Freelancer czy startupowiec] Oczywiscie cala masa ludzi tak funkcjonuje i chwali sobie ten tryb, nie ukrywaja jednak, ze nie nalezy on do latwych i nie maja za wiele czasu.

 

Ja osobiscie lubie pewna stalosc i ona pozwala mi planowac kazdy dzien tak, by na maksa go wykorzystac. Sypiam po 4-5 godzin i to wystarcza. Mlodosc. Dlatego tez zdecydowanie wole prace na etacie (choc znam osoby prowadzace start-upy, które utrzymuja sie ze zlecen). Szukanie pracy zajmuje chwile i wiele zalezy od wyksztalcenia. Podlapanie pracy w zawodzie pomaga nam jednak w wielu sprawach â?” z jednej strony otrzymujemy wynagrodzenie, z innej zdobywamy doswiadczenie, mogace sie przydac w projekcie, z jeszcze innej â?” znajomosci w branzy. Minusem dla prowadzenia wlasnej firmy jest potrzeba przebywania w jednym miejscu w okreslonym czasie, niekiedy po godzinach â?” co jednak pozytywnie odbija sie na stanie naszego konta, a co za tym idzie, mozemy podejmowac wieksze inwestycje. To, co robimy po pracy, o ile nie tworzymy konkurencji dla naszego pracodawcy, to w 90% przypadków nasza sprawa. Etat powala nam wiec zarabiac i planowac dzien.

 

Wrócmy jednak do naszych dwóch zagadnien. Przede wszystkim rozwazmy plusy i minusy prowincji i miasta. Wiele osób mlodych unika obrzezy, zarówno ze wzgledu na mniejsza róznorodnosc firm, jak i na mniej mozliwosci rozrywki i rozwoju. Maja racje. Aktualnie mieszkam w niewielkim miescie na pólnocy Polski, skad nawet do kina musze jechac pól godziny. Wszystko jest daleko, poza sklepami z alkoholem. Nie jest jednak tak, ze nie ma tu w ogóle plusów. Po pierwsze, jest tu spokojniej. Po powrocie z pracy moge rzucic wszystko i zajac sie swoim projektem. Niestety z ludzmi do wspólpracy jest ciezej. Jesli budujemy start-up na obrzezach i robimy to ze znajomkami to sytuacja jest rozwiazana. W wiekszosci przypadków miasto jest jednak lepszym pomyslem.

 

W miescie, co najistotniejsze, mamy ludzi. Ludzi, którzy moga nam pomóc, doradzic i wesprzec. Jesli budujemy cos fizycznego, mamy dostep do wiekszej ilosci sklepów (a czasem trzeba kupic cos na szybko) i róznorakiej technologii. Latwiej tez sie rozerwac lub znalezc studentów na praktyki. W miescie wszystko jest poniekad latwiejsze. Jest jednak drozej. Wynajem mieszkania, które z poczatku moze sluzyc nam za biuro, to nie problem. Jednak po czasie bedziemy musieli sie gdzies ulokowac ze swoja firma. Znalezienie takiego miejsca nie jest klopotliwe â?” oplacenie go moze byc juz wyzwaniem. Inkubatory i wszelakie akceleratory moga nam w tym pomóc, a dostep do nich w miastach jest takze duzo wiekszy. Odchodza nam jednak niektóre koszty, jak np. samochód. O ile na prowincji posiadanie auta jest niemal wymogiem, o tyle w duzym miescie wydaje sie byc zbedne. Jesli nie nogami, to na rowerze lub transportem publicznym. I jestesmy eko. Jak wiec widac, w wiekszosci przypadków miasto bedzie lepszym wyborem â?” obecnosc innych startupów moze byc tylko plusem.

 

No dobrze, ustalilismy, ze miasto jest dla nas korzystniejsze. A co z rozmiarem i rodzajem firmy, w której szukamy zatrudnienia? Tu wiele zalezy od was. Ja pracowalem w roznych firmach i imalem sie róznych zajec, dzieki czemu moge wam to wylozyc z autopsji. Przede wszystkim, kazdy, kto mówi wam, ze latwiej wziac kredyt/pozyczke na biznes, jest klamca, oszustem i palantem. Budowanie wlasnego start-upu (a nawet malej firmy) i praca na etacie moga wspólgrac, jednak wymagaja duzo samozaparcia i dyscypliny. W tym wypadku korporacja wypada odrobine lepiej, w skutek swojej struktury i efektu skali. Duze spólki, majace duza ilosc pracowników, inaczej oceniaja ich prace, niz ma to miejsce w malych firmach (przy czym nie mówie tu o bardzo malych firmach, w których jestesmy na tak z szefem). Tu liczy sie efekt koncowy, sukces grupy, firmy. W korporacjach panuje luzna (choc czasem na pozór) atmosfera, pracownicy sa zazwyczaj mlodsi. Nie tylko reperujemy budzet, ale istnieje szansa spotkania wspólnika, lub po prostu osoby chetnej nam pomóc. W wolnych chwilach mozemy zrobic cos dla siebie, zadzwonic gdzie trzeba, wyslac maila â?” raczej nie powinno to przesadnie nikomu przeszkadzac. Jest przyjemnie, choc sa ograniczenia. Duze korporacje chca, by pracownicy laczyli sie z firma niczym wielka rodzina. Bierzemy wiec udzial w zjazdach, spotkaniach, wspólnych konferencjach â?” co nie zawsze idzie w parze z naszymi planami.

 

Male firmy, ze wzgledu na budzet i inna strukture, rozliczaja nas raczej jednostkowo, niekiedy robiac integracje â?” w przewazajacej jednak czesci skupiajac sie na realizacji zadan, niz budowaniu grupy. Sa jednak bardziej osobowe, niz wiele korporacji. W obu firmach mozemy jednak podpatrzec struktury i lancuch wladzy, a doswiadczenie to wykorzystac w swojej firmie. Tego typu rzeczy moga wydawac sie z poczatku blahe, jednak w pózniejszym czasie moze rzutowac na obraz naszego start-upu na zewnatrz.

 

Jesli nie jestescie juz zbyt mlodzi, ale chcecie spróbowac swoich sil na rynku, nic nie stoi na przeszkodzie. Przynajmniej w poczatkowej fazie rozwoju praca na etacie wydaje sie byc lepszym pomyslem. Po godzinach trzeba sie po prostu zebrac w sobie i wykonywac zalozone cele. Bedac studentem nie czekaj â?” juz dzis zacznij realizowac plany. W miescie. Potem bedzie trudniej. Z osobistych doswiadczen powiem wam, ze nieoceniona czescia mojego zycia jest wlasnie komfort ustalania sobie dnia co do minuty. Dzieki temu skupiam sie na swoich sprawach w odpowiednim do tego czasie. Najwazniejsze, co musimy pamietac, to â?” nie ma na co czekac.